Tango…dla odważnych?


Prezentacja1

Trochę zafrapowała mnie Ania, kiedy myśląc o wyjeździe do Argentyny, stwierdziła, że tango nie jest dla każdego. To przecież sprawność fizyczna i odwaga. Nastała we mnie chwila zwątpienia.

Jak to nie? Ani ze mnie gimnastyk. Ani cyrkowiec. Totalny przeciętniak…A jednak.

Myślę, że już na samym początku tangowej podróży trzeba być odważnym. To podróż w nieznane. Czasem na powrót odkrywane meandrów samego siebie. Od samego początku musisz podjąć ryzyko – ryzyko bycia  sobą. Tango obnaża nas totalnie. Nawet jeśli czekając na tandę przyjmujesz maskę i igrasz sam ze sobą, w tańcu jesteś bezbronny. I to cię obezwładnia zupełnie.

Nie ma szpagatów, wyskoków i unoszeń. To nie taniec z gwiazdami i cyrkowa akrobacja. Historia, którą właśnie stwarzasz z drugą osobą, musi być prawdziwa. I nie ma nic ponad to. Dlatego musisz być najodważniejszym człowiekiem na ziemi. Nie tylko ufając swojemu partnerowi i podążając za nim. Ale przede wszystkim, chcąc opowiadać tę samą historię.

Dlatego dla mnie…Hmn…No właśnie…To nie jest tylko taniec. Bez względu na osobę, którą przed sobą ujrzę. To lekcja pokory. Odwagi. I przede wszystkim szczerości. Dlaczego?…Bo gdy wybrzmią ostatnie nuty tanga mogę powiedzieć…To było naprawdę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *