Warsztaty


8522554076_6ccbf88deb_z

 Podczas jednej z rozmów usłyszałam, że nie ma sensu jeździć na warsztaty, skoro i tak zawodowo występować nie będę. Jeśli moim zamiarem nie jest korzystać z tego w żaden inny sposób, jak tylko amatorsko, to po co w ogóle zaprzątać sobie tym głowę?!

Dla każdego, kto chce świadomie tańczyć i posiadać kontrolę nad swoim ciałem, warsztaty są taką samą naturalną koleją rzeczy, jak praktice, czy milonga. Wszystko zależy od zasobności portfela i czasu, jakim się dysponuje.

Dla mnie warsztaty są również swoistą nauką pokory. Na każdym etapie rozwoju należy  mieć umysł początkującego. Chcieć, i przede wszystkim umieć przyjąć to, co nauczyciel przekazuje; bez względu na swój stopień zaawansowania. Moim podstawowym problemem, okazuje się być co chwilę coś innego – a to równowaga, układanie stóp, dysocjacja… I może świadczy to o pewnym, stopniooowym rozwoju – jeśli tylko nie pojawiają się rzeczy, o których uprzednio się mówiło;-) Trudno jest ćwiczyć pamięć ruchową, bez tego ruchu właśnie. Dlatego tak ważne jest, by korzystać z nadarzających się możliwości. Warsztaty są dla mnie takimi właśnie możliwościami.

Oczywiście, wszystko zależy od motywacji, jakie mamy. Czy chcemy tylko tańczyć? Czy chcemy tańczyć dobrze? Ciekawe jest to, że na takich warsztatach możemy przede wszystkim skupić się na technice. Kroki poznajemy również, jednak są one jako dodatek…

To również okazja do spojrzenia na siebie krytycznym okiem. Czasem rodzi to frustrację…Ale daje zapał do pracy. Motywację, by stać się po prostu lepszym.

A przy okazji warsztatów i milongi, i nowi ludzie, i nowe miejsca. To wszystko, co ma wspólny mianownik – po prostu kultura tangowa;-)

8522553606_375e8708de_z

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *